• Aktualności
  • Kontakt
  • WYDAJ SWOJĄ TWÓRCZOŚĆ
     

    Jeśli myślisz, że kupienie telefonu jest trudne, to chyba nie kupowałeś lodówki

    Autor: Wieczorna

    (Źródło: https://www.spidersweb.pl/2018/02/jaka-lodowke-kupic.html/?full=1)

    Kupowanie sprzętu AGD to prawdziwa gehenna. Specyfikacje nie mówią absolutnie nic na temat produktów, w komentarzach sklepów internetowych roi się od perfidnej „szeptanki” producentów, zaś na rynku brakuje ekspertów, którzy korzystali z urządzeń różnych firm.

    Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ponieważ właśnie jestem na etapie urządzenia mieszkania. Na szczęście ominął mnie proces projektowania, wybierania płytek, podłóg, kaloryferów oraz wielu innych rzeczy, o których nie mam zielonego pojęcia.

    Zleciłem to zaprzyjaźnionej ekipie projektantów, która zajmuje się nie tylko stworzeniem projektu, ale też wykończeniem lokalu. Dzięki temu po zatwierdzeniu projektu, materiałów oraz kosztorysu będę musiał wyłącznie poczekać, a następnie wejść do gotowego mieszkania. Usługa taka na pierwszy rzut oka może wydawać się droga, ale jest zdecydowanie tańsza i mniej zajmująca niż oddzielne płacenie za stworzenie projektu i wprowadzenie go w życie przy udziale różnych, niewspółpracujących ze sobą ekip.

    Nie jest jednak tak, że w moim nowym mieszkaniu nie robię nic.

    Na swoje barki wziąłem obowiązek wybrania wszystkich sprzętów AGD, takich jak lodówka, pralka, piekarnik oraz wiele innych. Uważałem, że będzie to łatwe zadanie, wszakże od wielu lat zajmuję się elektroniką użytkową. Skoro potrafię innym rekomendować odpowiednie modele smartfonów, komputerów oraz telewizorów, to po odpowiednim przygotowaniu powinienem poradzić sobie też z wyborem sprzętu AGD.

    I faktycznie, jestem w stanie to zrobić, ale nauka tego zajęła mi nie dni lub tygodnie, ale długie miesiące. Wymagała nie tylko czytania artykułów, specyfikacji oraz katalogów, ale też wielu wizyt w sklepach oraz kilku wyjazdów na targi poświęcone sprzętom AGD. W sieci bowiem nie da się znaleźć kompletnych informacji na temat urządzeń domowych. Funkcje opisane są za pomocą nic nie mówiących ogólników, specyfikacje są niekompletne i niejasne, zaś na stronach sklepów internetowych i porównywarek cenowych odbywa się festiwal marketingu szeptanego uprawiany przez wszystkich znaczących producentów.

    Nie mogłem też liczyć na rekomendację znajomych, mimo że działam w branży technologii konsumenckiej.

    Absolutnie mnie to nie dziwi, ponieważ testowanie sprzętów AGD jest bardzo trudne i mało opłacalne. Już samo odbieranie, konfigurowanie i odsyłanie ważących kilkadziesiąt kilogramów urządzeń jest uciążliwe. Do tego trzeba dysponować odpowiednią powierzchnią potrzebną do testów porównawczych oraz liczyć się z ogromnymi rachunkami za prąd.

    Problematyczna jest też mała popularność takich materiałów, ponieważ sprzętami domowymi interesujemy się dopiero wtedy, gdy mamy je wymienić. Nie wierzycie? To przypomnijcie sobie, kiedy ostatnio kupiliście lodówkę, pralkę, piekarnik lub zmywarkę. Znam wiele gospodarstw domowych, w których te sprzęty nie były zmieniane przez kilkanaście lat.

    Teraz przypomnijcie sobie, jaki był powód zmiany domowego sprzętu na nowy. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że była nim awaria lub urządzanie mieszkania, a nie wprowadzenie nowych, interesujących funkcji. Sprzęty domowe traktujemy dokładnie tak, jak ciepłą wodę w kranie. Dopóki ich nie zabraknie, nie zauważamy ich.

    Jaką lodówkę kupić? Na co zwracać szczególną uwagę?

    Ostatecznie sam kupuję poszczególne urządzenia. Na razie, po czterech wizytach w sklepie i długich godzinach spędzonych w sieci, udało mi się wybrać lodówkę. Czym kierowałem się podejmując decyzję? Przede wszystkim własnymi preferencjami. Z moją drugą połówką ustaliliśmy, że potrzebujemy bardzo pojemnego modelu z podwójnymi drzwiami, tzw. side by side.

    Dodatkowo postawiliśmy model z kostkarką. Nie wiemy jeszcze, czy ma być ona podłączona do bieżącej wody, czy mieć pojemnik na nią. Za tym pierwszym przemawia wygoda, za drugim brak konieczności corocznej wymiany filtrów kosztujących ok. 150 zł. Jesteśmy oszczędni, więc nawet taka niepotrzebnie wydana kwota jest dla nas istotna.

    Klasa energetyczna? Najbardziej opłacalna jest A++.

    Z tego samego powodu dużą uwagę zwróciłem na oszczędność energii. Analizując kolejne progi zużycia prądu można dojść do wniosku, że nie warto dopłacać do lodówki o klasie energetycznej A++. W tym momencie warto sobie uświadomić, w jaki sposób wyznaczane są kolejne klasy energetyczne. W wielkim skrócie: lodówka jest stawiana w pomieszczeniu o ustalonej temperaturze, na odpowiednim podłożu i obciążana brykietem. Następnie pracuje przez pewien czas, a jej wyniki są mierzone i klasyfikowane.

    Rzecz jednak w tym, że nikt, absolutnie nikt w ten sposób nie używa lodówki. Nie trzymamy w niej brykietu, nie uruchamiamy jej w laboratorium, ale w domu. Co więcej, zdarza się nam do niej wkładać ciepłe rzeczy oraz bardzo często otwierać drzwi, czego testy nie uwzględniają. W obu sytuacjach lodówka zużywa więcej energii, bo trudniej jest utrzymać jej niską temperaturę.Jaką lodówkę kupić? Ja wybrałem model side-by-side.Teoretycznie pralka o klasie energetycznej A+ jest prawie tak dobra jak A++, w praktyce jednak ta druga zużywa mniej prądu i przekłada się na oszczędność na poziomie 100 zł rocznie. Jeżeli będziemy korzystać z pralki przez dekadę, oszczędność ta wyniesie 1000 zł. A różnica w cenie między pralkami A+ oraz A++ wynosi mniej niż 500 zł. Zysk jest widoczny gołym okiem. Sprawdziłem też, że dopłata do lodówek o klasie energetycznej A+++ i wyższej nie jest opłacalna, przynajmniej nie w Polsce, gdzie prąd jest relatywnie tani.

    Dodatki też są bardzo istotne.

    Warto też zainteresować się dodatkowymi rozwiązaniami, które pozwalają nam oszczędzać energię. Moją uwagę przykuło zwłaszcza Door-In-Door, czyli drzwi w drzwiach. Są to dodatkowe drzwiczki, w których trzymamy najpotrzebniejsze rzeczy. Dzięki temu możemy otworzyć lodówkę… bez otwierania jej. W ten sposób zużywamy zdecydowanie mniej energii niż w przypadku klasycznego modelu.

    Wariacją tego rozwiązania jest InstaView, czyli okienko, w które możemy zapukać i zobaczyć, co znajduje się w lodówce. Nie przypadło mi ono jednak do gustu, ponieważ psuje wygląd lodówki, zabiera przestrzeń, którą można poświęcić na półki oraz znacznie podnosi cenę urządzenia do nieakceptowalnego dla mnie poziomu wynoszącego nawet kilkanaście tysięcy złotych.

    Jestem geekiem, więc siłą rzeczy zwróciłem uwagę na inteligentne rozwiązania. Początkowo byłem sceptycznie nastawiony do idei podłączenia lodówki do sieci Wi-Fi, ale teraz uważam, że to naprawdę ma sens (choć oczywiście można bez tego żyć). Nauczyły mnie tego własne, niestety bolesne, doświadczenia.

    W lipcu wyjechałem na tygodniowy urlop na Krecie. Rozpoczął się on w niedzielę, zaś w poniedziałek nastąpiła awaria prądu i, kolokwialnie mówiąc, wywaliło korki. Lodówka i zamrażalnik pełne produktów przestały pracować, a przez tydzień rozwijało się tam coś, co miało ogromne szanse na stanie się nową cywilizacją. Gdyby moja lodówka była podłączona do Internetu, zobaczyłbym, że nie pracuje i poprosiłbym bliskich by sprawdzili co się stało, a następnie wyeliminowali usterkę.

    Jaką lodówkę w końcu wybrałem?

    Okazało się, że większość odpowiednich modeli przekracza moje możliwości finansowe i kosztuje grubo ponad 6000 zł. Udało mi się jednak znaleźć ich odpowiedniki kosztujące mniej. Na przykład model LG GSJ961PZBZ za około 5500 zł. Jeszcze ciekawiej prezentuje się tańszy o 1000 zł LG GSL961PZBZ pozbawiony wewnętrznych drzwi Door in Door. Przez 10 lat powinny one zapewnić około 1500 zł oszczędności na zużywanym prądzie, dlatego jeszcze się zastanawiam, czy dołożyć do tego rozwiązania.

    Dlaczego akurat one? Prezentują się ładnie, są wyposażone w niemal wszystkie powyższe rozwiązania (poza niepotrzebnym InstaView) i choć mogą być poważnym obciążeniem dla mojego budżetu, to całkowicie go nie zrujnują. Warto jednak pamiętać, że większość osób nie potrzebuje lodówki side-by-side. Za rozsądną „pojedynczą” lodówkę ze średnio-wyższej półki zapłacimy zaledwie 2000-2500 zł, co w mojej opinii jest całkiem rozsądną kwotą.



    Jeśli myślisz, że kupienie telefonu jest trudne, to chyba nie kupowałeś lodówki
    REKLAMA

    KOMENTARZE

    WYDANIA LOKALNE
    pokaż wszystkie PARTNERZY
    Zamojska Slupska.eu Dziennik WIeczorny.pl ZIelonogorska.pl Thorner.pl Zeitung Jeleniogorska.pl Datbiger Zeitung Kubuska,eu Kolobrzeska.pl Gazeta Łużycka Gazeta Warszawska Gazeta Gnieźnieńska Legnicka.eu Gazeta Grudziądzka Gazeta Tarnowska Lodzka Gazeta Radomska Łomżyńska Echa płockie Gazeta Białostocka Poselka.pl Stargard.eu Markuriusz polski
    Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka